Przejdź do głównej treści

andrzejsarad.pl

Kryzys i suicydologia

Picture of Andrzej Sarad
Andrzej Sarad

Andrzej Sarad

Psychoterapeuta, po studiach podyplomowych z suicydologii.
Data publikacji: 27.09.2026
Ostatnia weryfikacja merytoryczna: 27.09.2026

Wsparcie psychoterapeutyczne w kryzysie w Katowicach (Śródmieście, ul. Krasińskiego 29). Andrzej Sarad – po podyplomowych studiach z suicydologii – towarzyszy w kryzysie życiowym, żałobie, po stracie i rozstaniu, w autoagresji oraz w myślach suicydalnych. W nagłym zagrożeniu życia zadzwoń natychmiast: 112 lub 116 123 (całodobowy telefon wsparcia). Terapia daje bezpieczną przestrzeń, w której nic nie musisz przyspieszać. Nie musisz być z tym sam.

Kryzys

Są takie momenty, kiedy życie przestaje przypominać to, co znaliśmy. Coś się kończy, ktoś odchodzi, grunt usuwa się spod nóg – i nagle nie wiadomo, jak żyć dalej. Czasem ból staje się tak duży, że pojawia się myśl, że lepiej byłoby go już nie czuć wcale.

Jeśli jesteś w takim miejscu – chcę, żebyś wiedział, że to, co przeżywasz, ma sens jako reakcja na to, przez co przechodzisz. Kryzys nie jest oznaką słabości ani przesady, a sygnałem, że dźwigasz więcej, niż da się udźwignąć w pojedynkę. I że nie musisz być z tym sam.

Spokojny pejzaż o zachodzie słońca - wsparcie w kryzysie, Katowice

Z czym się do mnie zgłaszasz

Myśli suicydalne, kryzys suicydalny

Kiedy pojawia się myśl, że nie chcesz dłużej żyć – albo że innym byłoby bez Ciebie lepiej. Kiedy przyszłość znika z pola widzenia, a ból wydaje się nie mieć końca. To sygnał ogromnego cierpienia, nie słabości i nie szukania uwagi. Można o tym mówić na głos. W bezpiecznym miejscu, bez oceniania, bez straszenia. Rozmowa sama nie podsunie tych myśli – przeciwnie, nazwanie ich na głos często przynosi pierwszą ulgę. Wspólnie szukamy oparcia i drogi z powrotem. Jeśli sytuacja tego wymaga, pomogę Ci też połączyć się z pomocą psychiatryczną.

Autoagresja, samookaleczenia

Kiedy zadawanie sobie bólu staje się sposobem – czasem jedynym, jaki znasz – żeby poradzić sobie z tym, co w środku: z napięciem, pustką, emocjami nie do zniesienia. Bywa, że towarzyszy temu wstyd i ukrywanie. Nie oceniam. Nie powiem Ci, że masz po prostu przestać. Szukam z Tobą tego, czego naprawdę potrzebujesz  i innych, bezpieczniejszych dróg do ulgi – takich, które nie zostawiają śladów i nie zwracają się przeciwko Tobie.

Żałoba

Po śmierci bliskiej osoby świat nie wraca do normy tak szybko, jak inni się spodziewają. Słyszysz „czas leczy rany”, „trzeba żyć dalej” – a Ty czujesz, że utknąłeś. Żałoba nie przebiega według harmonogramu i nie idzie równą linią: emocje wracają, nasilają się w rocznice, święta, zwykłe dni [1]. Każdy przeżywa ją w swoim tempie. Kiedy warto sięgnąć po pomoc: gdy ból nie słabnie mimo upływu czasu i uniemożliwia codzienne funkcjonowanie, gdy pojawia się poczucie, że zakończenie żałoby byłoby „zdradą” zmarłego, gdy dochodzi izolacja, myśli rezygnacyjne lub objawy depresji. U części osób rozwija się tzw. żałoba powikłana, która wymaga wsparcia specjalisty [1]. Ale nie musisz czekać, aż będzie „bardzo źle” – terapia pomaga na każdym etapie. W terapii nic nie musisz przyspieszać. Dostajesz przestrzeń, w której wolno Ci czuć to, co czujesz, tyle, ile potrzebujesz – i w której powoli uczysz się żyć w nowej rzeczywistości, nie zapominając.

Więcej: jak przejść przez żałobę i kiedy warto sięgnąć po pomoc →

Strata

Nie tylko śmierć jest stratą. Rozstanie, rozwód, utrata zdrowia, pracy, poczucia sensu, marzeń, dawnego siebie – to wszystko potrafi zawalić dotychczasowe życie i uruchomić proces bardzo podobny do żałoby. Twój ból jest ważny, niezależnie od tego, co go wywołało, i niezależnie od tego, czy inni to rozumieją.

Kryzys życiowy

Kiedy wszystko naraz przestaje się układać – w pracy, w związku, w zdrowiu, w środku – i czujesz, że nie nadążasz, że tracisz kontrolę, że jesteś u kresu sił. Kryzys bywa przytłaczający, ale nie musi być końcem. Bardzo często jest punktem zwrotnym – początkiem realnej zmiany, jeśli ma się przy sobie kogoś, kto pomoże go udźwignąć i poukładać.

Jak wygląda pierwsza wizyta - 3 kroki

1. Umawiasz się

Dzwonisz lub piszesz. Nie musisz nic tłumaczyć przez telefon ani wiedzieć, jak nazwać problem.

2. Spokojnie rozmawiamy

Na pierwszej wizycie opowiadasz tyle, ile chcesz. Bez oceniania, w Twoim tempie. Wspólnie nazywamy problem.

3. Ustalamy plan

Wyznaczamy kierunek pracy dopasowany do Ciebie. Ty decydujesz, czy i jak idziemy dalej.

Nie musisz z tym zostawać sam

Pierwsza wizyta to spokojna, dyskretna rozmowa - stacjonarnie w Katowicach lub online. Nie musisz wiedzieć, jak nazwać to, z czym przychodzisz.

Jak wygląda praca ze mną

Nie ma tu pośpiechu ani gotowych instrukcji. Zaczynamy od tego, żeby dać Twojemu cierpieniu miejsce i słowa – bardzo często to pierwszy raz, kiedy możesz powiedzieć wszystko, bez filtrowania i bez lęku, że kogoś zasmucisz albo obciążysz. Potem, krok po kroku, szukamy oparcia, przywracamy poczucie bezpieczeństwa i drogę dalej.

Ukończyłem podyplomowe studia z suicydologii – pracę z kryzysem i myślami suicydalnymi traktuję z całą powagą i ostrożnością, na jaką zasługuje. Jeśli sytuacja będzie tego wymagać, pomogę Ci też połączyć się z pomocą psychiatryczną.

Gabinet mieści się w centrum Katowic, przy ul. Krasińskiego 29 – z łatwym dojazdem komunikacją miejską i parkingiem w okolicy. Możliwe są też spotkania online.

Andrzej Sarad - psychoterapeuta prowadzący terapię problemów seksualnych w Katowicach

Najczęstsze pytania

Rozmowa o myślach suicydalnych to nie to samo co hospitalizacja. Zdecydowana większość takiej pracy odbywa się w gabinecie. Leczenie szpitalne dotyczy sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Zawsze rozmawiam o kolejnych krokach otwarcie i wspólnie z Tobą. Jeśli jesteś w bezpośrednim kryzysie teraz – zadzwoń pod 112 lub 116 123.

Żałoba nie ma sztywnego terminu i nie przebiega równo. U części osób proces się przedłuża lub komplikuje – i to właśnie moment, w którym wsparcie bywa najbardziej pomocne. Twoje tempo jest Twoje.

Tak. Nie musisz czekać, aż będzie „bardzo źle”. Wsparcie pomaga na każdym etapie kryzysu. Nie ma progu cierpienia, od którego dopiero „wolno” prosić o pomoc.